Na autostradzie A1 zginęli drogowcy
- wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
- Dział: Najnowsze
We wtorek 1 września na autostradzie A1 w okolicy węzła Mykanów, na pasie w kierunku Katowic, doszło do tragicznego wypadku. Na pojazd techniczny służb drogowych i osoby pracujące przed nim wpadł jadący prawym pasem samochód ciężarowy. Na miejscu zginęło czterech mężczyzn, kolejni czterej w ciężkim stanie przewiezieni zostali do szpitali. W akcji uczestniczył śmigłowiec ratowniczy. Jakie były przyczyny wypadku?
Wstępne badania ustaliły trzeźwość kierowcy tira. Trudno jest na razie określić, dlaczego jechał on z dużą prędkością po prawym pasie, który miał być w tym miejscu wyłączony z ruchu. Wypadek miał miejsce o 9 rano. Prace na autostradzie związane były z naprawą dylatacji i prowadziła je firma wykonawcza na zlecenie GDDKiA. Zleceniodawca skontrolował zgodność miejsca prac ze złożonym wcześniej planem tymczasowej organizacji ruchu. Jednocześnie jednak policja poszukiwała przejeżdżających obok przed wypadkiem kierowców posiadających w autach kamery, by dodatkowo sprawdzić zabezpieczenie tego miejsca.
W sieci krążą już nagrania pokazujące z kabiny ciężarówki mijającej miejsce prac drogowych zbyt ciasne ustawienie pojazdów zabezpieczających pracowników przed skutkami takiego właśnie najechania. Według opinii ekspertów w Polsce takie sytuacje się spotyka, być może należy zatem wymóc na zleceniodawcach częstsze kontrole takich miejsc. To jednak tylko jedna z możliwych hipotez i nie możemy na razie stwierdzić jej prawdziwości. Pozostaje nam tylko wyrazić współczucie bliskim ofiar tego szokującego wypadku.
(mz)