Jechał, jechał i nie dojechał... czyli zgubne skutki home office ;-)

Ucierpieć z powodu pandemii można nie tylko dostając po kieszeni. Nasz redakcyjny kolega odczuł jej fizyczne skutki, choć nie złapał żadnego wirusa. Po prostu, zmęczony atmosferą home office postanowił przewietrzyć się na rowerze. Zwykle o tej porze roku dojeżdża tak do pracy – 20 km w jedną stronę – dzięki czemu nie stoi w korkach i łapie formę. Jazda po Warszawie czasem wiąże się z ryzykiem, ale z każdym rokiem rośnie ilość ścieżek rowerowych. Co jednak wcale nie daje rowerzystom gwarancji bezpieczeństwa...

Ucierpieć z powodu pandemii można nie tylko dostając po kieszeni. Nasz redakcyjny kolega odczuł jej fizyczne skutki, choć nie złapał żadnego wirusa. Po prostu, zmęczony atmosferą home office postanowił przewietrzyć się na rowerze. Zwykle o tej porze roku dojeżdża tak do pracy – 20 km w jedną stronę – dzięki czemu nie stoi w korkach i łapie formę. Jazda po Warszawie czasem wiąże się z ryzykiem, ale z każdym rokiem rośnie ilość ścieżek rowerowych. Co jednak wcale nie daje rowerzystom gwarancji bezpieczeństwa...

Michał  jechał ścieżką wytyczoną na chodniku, jednak to nie wystarczyło, by był bezpieczny. Ścieżkę w pewnym miejscu przecinał wyjazd z parkingu. Wystarczyła chwila nieuwagi czy też bezmyślności kierowcy i … doszło do kolizji.  Wina kierowcy nie ulega wątpliwości, ale jakie szanse ma człowiek w zderzeniu z autem? Tym razem na siniakach się nie skończyło. Pogotowie, policja, gips. Na szczęście to tylko obojczyk – zaprocentowała jazda w kasku i doświadczenie rowerzysty. Michałowi życzymy szybkiego powrotu do pełnej sprawności. Sezon rowerowy dopiero się zaczął!

Ostatnio zmienianypiątek, 22 maj 2020 13:44

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.

Powrót na górę