W przypadku najnowszej spycharki Dressta TD-25M można mówić o swoistym restarcie. Producent zastosował co prawda tradycyjne oznaczenie maszyny, ale z dodatkiem „Seria 1” wyraźnie podkreślił, że mamy do czynienia nie z pobieżnie odnowioną, a gruntownie zmodernizowaną konstrukcją, łączącą w sobie walory poprzednich wersji z nowatorskimi rozwiązaniami zapewniającymi najwyższy komfort obsługi i doskonałe osiągi.
Na początek słów kilka o najważniejszych zmianach. Zdaniem konstruktorów kluczowe znaczenie dla produktywności ma widoczność na obszar roboczy. By ją poprawić model TD-25 M Serii 1 poddano zauważalnej już na pierwszy rzut oka zmianie. W maszynie zastosowano nową kabinę o całkiem zmienionej konstrukcji. Jej projektanci postawili na zapewnienie optymalnej widoczności. Zamiar ten powiódł się w pełni, zasiadający w kabinie operator cieszy się nieskrępowanym widokiem we wszystkich kierunkach. Zwiększona aż o 33% powierzchnia przeszkleń, przesunięcie słupków i zmieniona konstrukcja klatki kabiny sprawia, że dosłownie nic nie przesłania ani obszaru roboczego zrywaka, ani narożników i krawędzi tnącej lemiesza.

























































































































































